32 Ndz zwykła: Bądźmy gotowi na spotkanie z Panem

 

Boże mój, Boże, szukam Ciebie i pragnie Ciebie moja dusza (Ps 63,2 ).
O północy rozległo się wołanie: „Oblubieniec idzie, wyjdźcie mu na spotkanie”… Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny (Mt 24, 6.13).

Bóg chce, byś oczekiwał na spotkanie z Nim w twojej codzienności. On przychodzi do ciebie w różnorodnych sytuacjach twojego życia. On jest obecny w tobie i wciąż pozostaje przy tobie poprzez wszystko, co stworzył. Jest obecny w wydarzeniach (1). Każda chwila niesie z sobą tak wiele łask, „łask chwili”. Jak na nie odpowiadamy?
Doskonałość mieści się w teraźniejszości – uczył swoich braci św. Maksymilian Kolbe. – Doskonałość jest to uświęcenie każdego z nas i każdej duszy z osobna. I to uświęcenie dzieje się nie latami, ale w każdej chwili. Chwila, którą mamy przed sobą, nie wróci już do nas. Jak była dobrze przeżyta, na wieki pozostanie prawdą, że dobrze żeśmy ją przepędzili. Tego odmienić nie można. Chwila obecna jest w rękach naszych… Tylko chwila obecna jest nasza. Myśl błąka się gdzie indziej, a chwili obecnej nie wykorzystuje się należycie. Dobrze wykorzystujemy czas, kiedy wypełniamy wolę Bożą. Chwila obecna nie zależy od tego, co będziemy czynili, tylko od tego, jak będziemy wykonywać czynności: czy z miłości Bożej, czy z miłości własnej. Musimy się w każdej chwili uświęcać, bo nie wiemy, czy następna będzie nasza. Teraz musimy się uświęcać, bo nie jesteśmy pewni, czy wieczór będzie dla nas. Im lepiej obowiązki wykonamy, tym lepiej chwałę Bożą spełnimy – tym bardziej woli Niepokalanej odpowiemy (2).
Mądrość jest wspaniała i niewiędnąca… ci ją znajdą, którzy jej szukają (Mdr 6,12).
A co to jest mądrość? – pyta św. Maksymilian. I odpowiada – Mądrość jest to sposób działania, który najprędzej i najkrótszą drogą prowadzi do celu. Ten więc jest mądry, kto używa najlepszych i najwłaściwszych środków do celu… My mamy cel nie ziemski, lecz ponadziemski – w niebie. I do tego celu muszą prowadzić środki nieziemskie – nadnaturalne. I nie wystarczy nam mądrość i siła woli naturalna, ale potrzebna nam mądrość i siła woli nadnaturalna. Wiemy, skąd mamy czerpać tę siłę nadnaturalną do naszego uświęcenia. Że tu z pomocą przyjść musi łaska i tylko łaska. Że łaskę tę wypraszamy modlitwą. Jaka więc modlitwa, takie wszystko. Od modlitwy zależy wszystko… Rozmawiajmy często z Matką Najświętszą. Wzbudzajmy do Niej częste akty strzeliste, choćby tylko jednym słowem „Maryja” i to niekoniecznie wypowiedzianym, ale sercem (3).
Podobnie [rzecz] ma się z celem ostatecznym człowieka, do którego wszystko w życiu ma mu posłużyć jako środek. Musi on zaniechać tego wszystkiego, co się ostatecznemu celowi sprzeciwia i musi używać środków, które doń prowadzą. Wszystkie najrozmaitsze cele w życiu o tyle mają wartość, o ile prowadzą do celu ostatecznego. Jeśli by od niego odwodziły, to chociażby były skądinąd bardzo pociągające, są szkodliwe i musimy się ich wyrzec (4).
Żyjących w małżeństwie należy pouczyć – pisał do kapłanów św. papież Grzegorz Wielki – aby dbając nawzajem o siebie – tak każdy z nich starał się podobać współmałżonkowi, aby nie przestał podobać się Stwórcy; aby małżonkowie tak zajmowali się dobrami tego świata, by nie przestali dążyć do dóbr Boskich; aby tak cieszyli się dobrami doczesnymi, by lękali się cierpień wiecznych; tak opłakiwali nieszczęścia doczesne, by jednak znajdowali pociechę w głębokiej nadziei na dobra wieczne. Gdy bowiem rozumieją, że to co czynią jest chwilowe, to zaś czego pragną jest trwałe, nieszczęścia tego świata nie złamią im serca umocnionego nadzieją na dobra wieczne. Nie zwiodą ich też dobra obecnego życia, jeśli ze smutkiem myślą o cierpieniach przyszłego sądu. Dusza chrześcijańskich małżonków… chociaż w swym pielgrzymowaniu posługuje się rzeczami tego świata, spodziewa się dóbr niebiańskich jako nagrody na końcu swej drogi (5).

(1) Zawierzyć się Opatrzności Bożej, Warszawa 2000, s.178; (2) Konferencje św. Maksymiliana Marii Kolbe, Niepokalanów 1990, s. 330-331; (3) Tamże, s.186n; (4) Pisma M.M. Kolbe, tom II, Niepokalanów 2008, s. 539; (5) Św. Grzegorz Wielki, Księga reguły pasterskiej, rozdział 27.

 grupy dzielenia

33 Ndz zwykła: Nie marnujmy naszych talentów

 

Przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów…: „Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem”. Rzekł mu pan: „Dobrze, sługo dobry i wierny... wejdź do radości twego pana”… Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: „Panie, wiedziałem, żeś jest człowiek twardy… Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi”... Odrzekł mu pan: „Odbierzcie mu ten talent… A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz w ciemności; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów” (Mt 25, 20-30).

W przypowieści o talentach Jezus przestrzega nas przed gnuśnością w wykorzystywaniu wszystkiego, czym Bóg nieustannie nas obdarowuje. Pan, zostawiając jednemu ze sług dziesięć talentów, drugiemu pięć, trzeciemu jeden i zobowiązując ich do pracy, dał im szansę. Talent to dar i pewne tworzywo, a jednocześnie szansa. Chrystus, powierzając ci talent, obdarza cię zaufaniem i oczekuje, że go właściwie wykorzystasz. Jeżeli dał ci jakieś zdolności, to nie jest mu obojętne, co z nimi zrobisz (1).
Na sądzie ostatecznym ścisły zdasz rachunek z każdej chwilki czasu – pisał św. Maksymilian - z każdej łaski otrzymanej; i z każdego talentu (nie rozwiniętego!), ze wszystkiego dobrego, coś mógł zrobić  (2).
    Wiara, jeżeli w niej nie wzrastamy, może stać się zakopanym talentem, ale Bóg nie zgadza się na to. On nie chce, by nasza wiara skostniała. To dlatego - w nadziei pogłębienia i zdynamizowania wiary - Bóg dopuszcza sytuacje zmuszające nas do ciągłego dokonywania wyboru... Nasza wiara nieustannie się zmienia. Rok temu inaczej wierzyłeś, w sensie intensywności swojej wiary, za rok też będziesz wierzył inaczej. Stąd bardzo ważne jest pytanie - czy twoja wiara wzrasta, czy zanika. My bowiem nie tyle jesteśmy wierzący, co stajemy się wierzącymi, nie tyle jesteśmy chrześcijanami, co nimi się stajemy, nie tyle żyjemy Ewangelią, co próbujemy do niej dorastać (3).
Wnikliwa analiza przypowieści o talentach pozwala nam odkryć, że przyczyną potępienia trzeciego sługi było nie tylko to, że nie pomnożył on powierzonych mu dóbr. Odpowiedź na pytanie, dlaczego został potępiony, znajdujemy w słowach, którymi starał się on usprawiedliwić: „Panie, wiedziałem, żeś jest człowiek twardy… Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi”. To dlatego ukrył on talent, że nie wierzył w miłosierdzie pana – z lęku, by na skutek ewentualnego niepowodzenia w obracaniu jego majątkiem nie musiał stanąć przed nim z pustymi rękami. Dramat owego sługi to dramat tych, którzy nie uwierzyli, że „Bóg jest miłością” (1 J 4, 8); tych, którzy przez nieufność, a także wynikające z nieufności i braku pokory nieprzyznawanie się do własnego zła zamknęli się na odkupieńczą Miłość (4).
Św. Maksymilian zachęcał, aby w takich sytuacjach uciekać się do Niepokalanej. „Mamy jednak przecie Matkę w niebie, uosobienie Miłosierdzia Bożego, Niepokalaną. Jeżeli więc myśl o życiu i grzechach przeszłych cię gnębi, nie śmiesz spojrzeć w przyszłość poza grób, oddaj się Jej całkowicie, bez granic, Jej powierz całą sprawę zbawienia, całe życie, śmierć i wieczność, szczerze się wyspowiadaj i zaufaj Jej całkowicie, a poznasz, co to jest pokój i szczęście, przedsmak nieba i wzdychać do nieba będziesz. Jeżeliś tego nigdy nie doświadczył, spróbuj, czy to prawda, a obaczysz” (5).

(1) Por. Ks. T. Dajczer, Rozważania o wierze, Częstochowa 2006, s.22; (2) Pisma św. Maksymiliana Marii Kolbe, tom 2, wydanie 2008, s 25; (3) Ks. T. Dajczer, Rozważania o wierze, s.67n; (4) Por. Komunia z Maryją jako otwieranie się na miłosierną miłość Odkupiciela, Warszawa 1996, s.40-42; (5) Pisma św. Maksymiliana Marii Kolbe, tom 2, s. 382n.
grupy dzielenia

Uroczystość Chrystusa Króla: Podążajmy za Dobrym Pasterzem i Królem

 

Dobroć i łaska pójdą w ślad za mną przez wszystkie dni mego życia (Ps 23, 6).
Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźmijcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata. Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść… Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili (Mt 25, 34n.40).

Św. Maksymilian w następujący sposób wyjaśniał swoim braciom jak najlepiej uczcić Chrystusa Króla w Jego święto: „Pan Jezus na zapytanie Piłata, czy jest królem nie zaprzeczył temu, tylko powiedział, że królestwo Jego nie jest z tego świata. Widzimy, że królestwo tego świata polega na przemocy. Trudno znaleźć królestwo ziemskie, które by polegało na miłości. Królestwo Jezusowe jest o wiele głębsze – polega na miłości, sięga do duszy, do woli... Pan Jezus pociąga dusze do siebie miłością… W jaki sposób mamy obchodzić święto dzisiejsze? Króla miłości można uczcić tylko miłością – można Mu złożyć w darze tylko miłość… Miłość uprzedza życzenia umiłowanego. Delikatność serca, żeby Pan Jezus był z nas zadowolony, szczęśliwy – jest prawdziwą miłością. Wystarczy – jeśli w dym duchu i zawsze będziemy Mu przyjemność sprawiać… Własnymi siłami tego nie wykonamy. Musimy powiedzieć Matce Najświętszej, by nasze serca urobiła, byśmy niczego i nigdy nie odmawiali Panu Jezusowi” (1).
W czasie Mszy św. modliłam się gorąco – pisze św. s. Faustyna – by Jezus był Królem wszystkich serc, aby łaska Boża błyszczała w każdej duszy. Wtem ujrzałam Jezusa, jako jest namalowany w tym obrazie i rzekł mi te słowa: - córko Moja, największą Mi oddajesz chwałę, spełniając wiernie życzenia moje (2).
Tymczasem my często wybieramy własną wolę, nawet pod pretekstem służenia Chrystusowi Królowi. Św. Jan, kończąc opis pierwszego cudu rozmnożenia chleba, pisze że słuchacze Jezusa chcieli „porwać Go, aby Go obwołać królem”. Jak szybko słuchacze ci zamknęli się na Boga. Ci, którzy byli tak otwarci, teraz chcą narzucić Mu swoją własną wolę. Gdy widząc cud rozmnożenia chleba, poznali, że Jezus może zaradzić wszystkim ich potrzebom swoją postawę owcy całkowicie zdanej na pasterza bardzo szybko zamienili na postawę ewangelicznego wieprza, który nie licząc się z nikim chce narzucić swoją wolę również pasterzowi, który uważa, że wie lepiej niż pasterz (3).
Wolą Jezusa jest abyśmy żyli miłością. Świadectwo takiego życia daje Matka Teresa z Kalkuty:
KIM JEST JEZUS DLA MNIE?
Jezus jest Miłością – którą mamy kochać.
Jezus jest Radością – którą mamy się dzielić…
Jezus jest Pokojem – który mamy dawać…
Jezus jest Głodnym – którego mamy nakarmić.
Jezus jest Spragnionym – którego mamy napoić…
Jezus jest Samotnym – którego mamy kochać.
Jezus jest Niechcianym – którego mamy chcieć…
Jezus jest Żebrakiem – któremu mamy dać uśmiech.
Jezus jest Pijakiem – którego mamy wysłuchać.
Jezus jest Upośledzonym – którego mamy chronić.
Jezus jest Malutkim dzieckiem – które mamy przytulić.
Jezus jest Uzależnionym od narkotyków – któremu mamy okazać przyjaźń.
Jezus jest Prostytutką – którą mamy zabrać z niebezpiecznych miejsc i okazać jej przyjaźń.
Jezus jest Starcem – któremu mamy służyć (4).

(1) Konferencje Świętego Maksymiliana Kolbego, Niepokalanów 1990, s. 407n; (2) Św. Faustyna Kowalska, Dzienniczek, Kraków 1983, s.200; (3) Por. Zawierzyć się Opatrzności Bożej, Warszawa 2000, 47n; (4) Cytat za: Pójdź, bądź moim światłem. Prywatne pisma Świętej z Kalkuty, s. 408-410.

 grupy dzielenia

Przygotować nasz dom razem z Maryją i Józefem na przyjście Pana

Nasz dom potrzebuje Boga (1 Ndz Adwentu)

 

Tyś, Panie, naszym ojcem, „Odkupiciel nasz” to Twoje imię odwieczne. Czemuż, o Panie, dozwalasz nam błądzić z dala od Twoich dróg, tak iż serce nasze staje się nieczułe na bojaźń przed Tobą? Odmień się przez wzgląd na Twoje sługi i na pokolenia Twojego dziedzictwa. Obyś rozdarł niebiosa i zstąpił (Iz 63, 16-17.19).

Jakże wielki jesteś, Panie, i godny, by Cię sławić – modlił się św. Augustyn. – Wspaniała jest Twoja moc, a Twojej Mądrości nikt nie zmierzy. Pragnie Cię sławić człowiek, cząstka Twego stworzenia, który dźwiga swój śmiertelny los; nosi świadectwo swego grzechu i dowód tego, że Ty pysznym się sprzeciwiasz. A jednak pragnie Cię sławić ta cząstka Twego stworzenia. Ty sam sprawiasz, że znajduje on ukojenie w wielbieniu Ciebie. Stworzyłeś nas bowiem dla siebie i niespokojne jest nasze serce, dopóki nie spocznie w Tobie (1).

Nasze serca stworzone są dla Boga i tylko dla Niego. Nasz Niebieski Ojciec stworzył świat, byśmy go używali dla Jego większej chwały. Rzeczy tego świata mają być na usługach naszego uświęcenia, dlatego trzeba mieć do nich odpowiedni dystans. Dom, praca zawodowa, a nawet nasze zaangażowanie w sprawy Kościoła, szlachetne plany i zamiary apostolskie to zawsze tylko środki, które daje nam Bóg, byśmy mogli oprzeć się na Nim i głębiej z Nim jednoczyć. Naczynie duszy wypełnione po brzegi rzeczami i sprawami nie może przyjąć Boskiego Gościa. To tak jakbyśmy zaprosili kogoś do pokoju, którego drzwi są zatarasowane mnóstwem mebli, i dziwili się, dlaczego nie wchodzi (2).

Bóg nie niweczy twojej ludzkiej nadziei, jaką pokładasz w swoim domu, którym się tak bardzo cieszysz jak małe dziecko, umeblowałeś go, upiększyłeś. Chce tylko, żeby stopniowo dokonywało się przesuwanie punktu ciężkości. Możesz więc sobie wyobrazić, ile czasu musi upłynąć, ile łask musi się rozlać nad tobą, przyjętych i odrzuconych, zanim zapragniesz tak żarliwie, tak mocno tego schronienia, które ofiaruje Ci Maryja w swoich ramionach (3). Jeżeli bowiem wszędzie, gdzie powstaje i formuje się życie, czuwa nad nim miłujące serce matki, czemuż by życie wiary, życie nadprzyrodzone, życie łaski, życie Boże, w nas miało nie odczuwać ciepła matczynego serca? Czemuż byśmy nie mieli tego życia otrzymać od Boga przez duchową Matkę? – pyta św. Maksymilian (4).

Stopień oczekiwania na Pana jest świadectwem wiary w Jego moc i Jego miłość. Nigdy nie dość naszego oczekiwania na Boga. Oczekiwanie na Tego, który chce do ciebie przyjść i chce być przez ciebie przyjęty, powinno stale wzrastać. Dokonuje się to dzięki podejmowanym przez ciebie próbom oczekiwania, ale przede wszystkim dzięki Jego łasce, która sprawia, że twoja tęsknota za Nim może wzrastać i pogłębiać się. Pan Bóg ma swoje sposoby, by ożywić twoje oczekiwanie na Jego przyjście i na Jego dalsze łaski (5).

Drodzy przyjaciele! – zachęca i nas papież Benedykt XVI – My również jesteśmy wezwani do wzrastania w wierze, do otwarcia się i przyjęcia w wolności daru Bożego, do wołania z ufnością także do Jezusa: „obdarz nas wiarą, pomóż znaleźć nam drogę!”… Poznanie wiary wzrasta, wzrasta z pragnieniem znalezienia drogi, jest ono ostatecznie darem Boga, który nam się objawia nie jako coś abstrakcyjnego, bez oblicza i bez imienia, lecz związane jest z Osobą, która chce zacieśnić z nami więź głębokiej miłości i ogarnąć całe nasze życie. Dlatego każdego dnia musimy w sercu doświadczać nawrócenia, codziennie powinniśmy z człowieka skupionego na samym sobie przemieniać się w człowieka otwartego na działanie Boga, w człowieka duchowego, który odpowiada na Słowo Pana i otwiera się na jego miłość (6).

(1) Św. Augustyn, Wyznania, I, 1, 1, za: KKK 30; (2) Por. Bóg oparciem w świecie ludzkiego zagubienia¸ Warszawa 2002, s.21-24; (3) Por. Z.43: Niesieni w Jej ramionach, Warszawa 2005, s.55n; (4) Pisma świętego Maksymiliana Marii Kolbe, tom II, s. 540n; (5) ks. T. Dajczer, Rozważania o wierze, Częstochowa 1992, s.100; (6) Benedykt XVI, rozważania z modlitwy Anioł Pański, 14.08.2011, L'Osservatore Romano, 10-11/2011 s.53.

 grupy dzielenia