Stworzenie staje się więc miejscem, w którym poznajemy i uznajemy wszechmoc Boga oraz Jego dobroć, staje się wezwaniem dla naszej wiary, aby głosić Boga jako Stwórcę. Przez „wiarę  – pisze autor Listu do Hebrajczyków Hebrajczyków – poznajemy, że słowem Boga światy zostały tak stworzone, iż to, co widzimy, powstało nie z rzeczy widzialnych” (11,3). Wiara oznacza więc zdolność rozpoznania tego, co niewidzialne i rozróżnienia śladów niewidzialnego w świecie widzialnym.
 
Katecheza Benedykta XVI wygłoszona podczas audiencji generalnej, 6 lutego 2013 r.
 
Credo, które zaczyna się od określenia Boga jako „Ojca Wszechmogącego” dodaje potem, że jest On „Stworzycielem nieba i ziemi” – od tych słów rozpoczyna się Biblia. W pierwszym wersecie Pisma Świętego, czytamy: „Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię” (Rdz 1,1). To Bóg jest początkiem wszystkiego i w pięknie stworzenia rozwija swoją wszechmoc Kochającego Ojca.
 
Bóg objawia się w stworzeniu jako Ojciec, jako początek życia, stwarzając objawia swoją wszechmoc. Obrazy wykorzystane przez Pismo Święte odnośnie do tego są bardzo sugestywne (por. Iz 40,12;45,18, 48,13, Ps 104,2.5, 135,7, Pr 8, 27-29; Gb 38-39). Bóg jako dobry i potężny Ojciec troszczy się o to, co stworzył z miłością i wiernością, które nigdy nie słabną (por. Ps 57,11, 108,5; 36,6).
 
Stworzenie staje się więc miejscem, w którym poznajemy i uznajemy wszechmoc Boga oraz Jego dobroć, staje się wezwaniem dla naszej wiary, aby głosić Boga jako Stwórcę. Przez „wiarę  – pisze autor Listu do Hebrajczyków Hebrajczyków – poznajemy, że słowem Boga światy zostały tak stworzone, iż to, co widzimy, powstało nie z rzeczy widzialnych” (11,3). Wiara oznacza więc zdolność rozpoznania tego, co niewidzialne i rozróżnienia śladów niewidzialnego w świecie widzialnym.
 
Wierzący może czytać wielką księgę natury i rozumieć jej język (por. Ps 19,2 – 5); wszechświat mówi nam o Bogu (por. Rz 1,19-20), ale konieczne jest Jego słowo objawienia, które wzbudza wiarę, aby człowiek mógł dojść do pełnej świadomości rzeczywistości Boga jako Stwórcy i Ojca. To w księdze Pisma Świętego inteligencja człowieka może odnaleźć w świetle wiary klucz interpretacyjny do rozumienia świata. Szczególne miejsce zajmuje tu pierwszy rozdział Księgi Rodzaju, które w uroczysty sposób przedstawia boskie dzieło stworzenia, które rozciąga się na siedem dni; w ciągu sześciu dni Bóg wypełnia dzieło stworzenia, a siódmego dnia, w szabat, zaprzestaje wszelkiej działalności i odpoczywa. Struktura taka sprawia, iż tekst składa się z kilku znaczących powtórzeń. Sześć razy, na przykład, powtarza się fraza: „Bóg widział, że było dobre” (w. 4.10.12.18.21.25), aby po raz siódmy po stworzeniu człowieka zakończyć: „Bóg widział, że wszystko co uczynił, było bardzo dobre” (w. 31). Wszystko, co Bóg stwarza jest piękne i dobre, przeniknięte mądrością i miłością. Boże dzieło stwórcze przynosi porządek, zaprowadza harmonię, darowuje piękno. W opisie Księgi Rodzaju czytamy następnie, że Pan Bóg stwarza swoim słowem: dziesięć razy czytamy w tekście wyrażenie „Bóg rzekł” (w. 3.6.9.11.14.20.24.26.28.29) podkreślające skuteczną moc Słowa Bożego. Jak wyśpiewał Psalmista: „Przez słowo Pana powstały niebiosa i wszystkie ich zastępy przez tchnienie ust Jego… bo On przemówił, a wszystko powstało, On rozkazał, a zaczęło istnieć” (33,6.9). Życie powstaje i istnieje świat, ponieważ wszystko jest posłuszne Bożemu Słowu.
 
Ale czy w epoce nauki i technologii mówienie ponownie o stworzeniu ma jeszcze sens? Jak powinniśmy rozumieć narracje Księgi Rodzaju? Biblia nie jest podręcznikiem nauk przyrodniczych, chce natomiast pomóc zrozumieć autentyczną i głęboką prawdę. Podstawową prawdą, którą objawiają nam opowiadania Księgi Rodzaju jest, że świat nie jest zbiorem wzajemnie przeciwstawnych sił, ale ma swój początek i trwa w ‘Logos’, w odwiecznym Umyśle Boga, który nieustannie podtrzymuje wszechświat. Istnieje plan wobec świata, który rodzi się w tym Umyśle z Ducha Stworzyciela. Wiara, że jest on u podstaw wszystkiego, rozjaśnia każdy aspekt życia i daje odwagę, aby podchodzić z ufnością i nadzieją do przygody życia.
 
Chciałbym także powiedzieć kilka słów na temat tego, kto jest szczytem całego stworzenia, czyli mężczyzny i kobiety – człowieka, który jako jedyny jest „zdolny poznać i miłować swojego Stwórcę” (Konstytucja duszpasterska. Gaudium et spes, 12). Psalmista obserwując niebo pyta: „Gdy patrzę na niebo, dzieło palców twoich, księżyc i gwiazdy, któreś Ty utwierdził: Czym jest człowiek, że o nim pamiętasz, czym syn człowieczy, że troszczysz się o niego?” (8, 4-5). Człowiek, stworzony przez miłość Boga jest bardzo mały wobec ogromu wszechświata, czasami patrząc zafascynowani na przeogromne przestrzenie nieba i my także dostrzegaliśmy nasza ograniczoność. Istota ludzka nosi w sobie paradoks. Małość i przemijalność człowieka współistnieją z wielkością, której zapragnęła dla niego odwieczna miłość Boga.
 
Opowieści o stworzeniu świata w Księdze Rodzaju wprowadzają nas w ten tajemniczy obszar, pomagając nam poznać Boży plan dla człowieka. Przede wszystkim potwierdzają, że Bóg ukształtował człowieka z prochu ziemi (por. Rdz 2,7). Oznacza to, że nie jesteśmy Bogiem, nie uczyniliśmy się sami, jesteśmy ziemią, ale oznacza to również, że pochodzimy z dobrej ziemi, przez dzieło Stwórcy.  Do tego trzeba dodać drugą fundamentalną rzeczywistość: wszystkie istoty ludzkie są prochem, pomimo zróżnicowania, jakie wprowadza kultura i historia, pomimo różnic społecznych; jesteśmy jedną ludzkością, utworzoną z tej samej Bożej gliny.
 
Jest jeszcze drugi element: człowiek powstaje ponieważ Bóg tchnie oddech życia w ciało ukształtowane z ziemi (por. Rdz 2,7). Człowiek jest stworzony na obraz i podobieństwo Boga (por. Rdz 1,26-27). Wszyscy nosimy w sobie tchnienie życia dane przez Boga i każde ludzkie życie – mówi nam Biblia – jest otoczone szczególną opieką Boga. To jest najgłębszy motyw nienaruszalności ludzkiej godności wobec wszelkich prób oceny osoby ludzkiej według kryteriów utylitarnych i władzy. Być na obraz i podobieństwo Boga oznacza, że ​​człowiek nie jest zamknięty w sobie, ale ma istotne odniesienie do Boga.
 
W pierwszych rozdziałach Księgi Rodzaju znajdziemy dwa znaczące obrazy: ogród z drzewem poznania dobra i zła oraz węża (por. 2,15-17; 3,1-5). Ogród mówi nam, że rzeczywistość, w której Bóg umieścił człowieka nie jest dzikim lasem, ale miejscem, które chroni, karmi i wspiera; człowiek natomiast powinien postrzegać świat nie jako majątek, który można sobie przywłaszczać , ograbiać i wykorzystywać, ale jako dar Stwórcy, znak Jego zbawczej woli, dar, który należy pielęgnować i strzec, aby szanowany wzrastał i rozwijał się w harmonii, według rytmu i logiki Bożego planu (por. Rdz 2,8 do 15). Wąż jest figurą pochodzącą z orientalnych kultów płodności, które pociągały Izraela i były dla niego stałą pokusę do rezygnacji z tajemniczego przymierza z Bogiem.  W świetle tego Biblia przedstawia pokusę, której ulegli Adam i Ewa, jako rdzeń pokus i grzechu. Co mówi wąż? Nie zaprzecza istnieniu Boga, ale w subtelny sposób stawia podstępne pytanie:  „Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu? ” (Rdz 3,1). W ten sposób wąż sugeruje podejrzenie, że przymierze z Bogiem jest jak łańcuch, który wiąże, które pozbawia wolności oraz tego, co w życiu najpiękniejsze i najcenniejsze. Pokusą staje się chęć budowania samodzielnie świata, w którym będzie się żyć, nie akceptując ograniczeń wynikających z bycia istotą stworzoną, granic dobra i zła, moralności; zależność od miłości stwórczej Boga jest postrzegana jako ciężar, którego trzeba się pozbyć.  Kiedy następuje zafałszowanie relacji z Bogiem, przez postawienie siebie na Jego miejscu, wszystkie inne relacje zostają zafałszowane. Wtedy drugi człowiek postrzegany jest jako przeciwnik, zagrożenie: Adam, zaraz gdy uległ pokusie, natychmiast oskarża Ewę (Rdz 3,12). Obydwoje ukrywają się przed wzrokiem tego Boga, z którymi wcześniej przyjaźnie rozmawiali (zob. 3,8 – 10), świat nie jest już ogrodem, w którym żyje się w zgodzie, ale miejscem do eksploatacji, miejscem ukrytych pułapek (por. 3,14-19); zawiść i nienawiść do drugiego, wchodzą do serca człowieka: przykładem jest Kain, który zabił swego brata Abla (por. 4,3 – 9). Zwracając się przeciw Stwórcy, w rzeczywistości człowiek zwraca się przeciw samemu sobie, zaprzecza swemu pochodzeniu, a więc swojej prawdzie, i zło wchodzi na świat, ze swoim bolesnym łańcuchem bólu i śmierci.
 
W opowieści o stworzeniu, chciałby zwrócić uwagę na jeszcze jedną, ostatnią naukę: grzech rodzi grzech, a wszystkie grzechy historii są ze sobą powiązane. Ten aspekt zachęca do zajęcia się tym, co nazywamy “grzechem pierworodnym”. Jakie jest znaczenie tej rzeczywistości, tak trudnej do zrozumienia? Chciałbym poruszyć tylko niektóre elementy. Po pierwsze, musimy wziąć pod uwagę, że nikt nie jest zamknięty sam w sobie, nikt nie może żyć tylko dla siebie;  my otrzymujemy życie od drugiego, i to nie tylko w chwili narodzin, ale każdego dnia.
 
Istota ludzka i relacje: ja jestem sobą jedynie dzięki i w odniesieniu do ty, w relacji miłości do Boga i do drugiego człowieka, do innych. Tak więc grzech jest niszczeniem i rozbijaniem relacji z Bogiem, stawianiem siebie samego na miejscu Boga. Katechizm Kościoła Katolickiego naucza że wraz z pierwszym grzechem człowiek „wybrał siebie samego przeciw Bogu, przeciw wymaganiom swego stanu jako stworzenia, a zarazem przeciw swemu dobru” (KKK, 398). Wraz ze zniszczeniem fundamentalnej relacji są zniszczone inne relacje, grzech niszczy wszystko. W tej sytuacji kiedy już na samym początku ludzkość jest zniszczona w swoich relacjach, każdy człowiek przychodzący na świat jest naznaczony brakiem relacji, przychodzi na świat zniszczony grzechem, stąd też pochodzi indywidualnie naznaczenie, grzech pierworodny dotyka i rani ludzką naturę (porównaj KKK, 404-406). I człowiek nie potrafi sam wyjść z tej sytuacji, nie może sam się wyzwolić, jedynie Stworzyciel może odbudować zniszczone relacje. Tylko Ten od którego odeszliśmy przychodzi do nas i z miłością wyciąga dłoń by prawdziwe relacje mogły być przywrócone. Dokonuje się to w Jezusie Chrystusie, który wykonał coś dokładnie przeciwnego niż Adama, opisuje to hymn z drugiego rozdziału Listy Świętego Pawła do Efezjan (Ef 2, 5-11): podczas gdy Adam nie rozpoznaje siebie jako istoty stworzonej i pragnie zająć miejsce Boga, Jezus, Syn Boży jest w doskonałej synowskiej relacji z Ojcem, ogołaca samego siebie stając się sługą, uniżając siebie samego podąża drogą miłości aż do śmierci krzyżowej by przywrócić uporządkowaną relację z Bogiem. Krzyż Chrystusa staje się nowym drzewem życia.
 
Kochani, bracia i siostry żyć wiarą znaczy rozpoznawać wielkość Boga i akceptować naszą małość, być stworzeniem pozwalającym by Pan napełnił nas swoją miłością. Zło z całym swym ciężarem bólu i cierpienia jest tajemnicą, która oświetlana blaskiem wiary daje nam pewność bycia wyzwolonymi. /tłum. Radio Maryja/